Pytanie, które wraca na każdych zajęciach
Na module poświęconym własnemu projektowi niemal zawsze pada to samo zdanie, wypowiadane różnym tonem: czy nie jest już za późno, żeby zakładać działalność? Słyszę je od osób, które przez trzydzieści lat pracowały na etacie, i od tych, które prowadziły już coś dawniej i chcą wrócić do tego w innej formie.
Moja odpowiedź jest zawsze podobna. Wiek sam w sobie nie rozstrzyga, ale rozstrzyga to, co Państwo do niego dołożyli: znajomość branży, kontakty, nawyk dotrzymywania terminów, umiejętność rozmowy z klientem. Kłopot polega na czymś innym, mianowicie na tym, że pomysł często jest jeszcze mglisty, a decyzje o pieniądzach zapadają zbyt szybko.
Dlatego w tym artykule nie przekonuję, że warto, ani że nie warto. Porządkuję pytania, które zadają Państwo najczęściej, i pokazuję, jak sprawdzić odpowiedź na własnym przykładzie, zanim ruszy jakikolwiek wydatek.
Czy muszę mieć gotowy pomysł, żeby zacząć?
Nie, i to jest w tym wszystkim najbardziej uspokajające. Na pierwszych spotkaniach większość osób przychodzi z jednym zdaniem w rodzaju: chciałbym robić coś dla siebie, ale nie wiem co. To wystarczający punkt wyjścia, bo pomysł dojrzewa podczas pracy nad nim.
Zaczynamy od krótkiej listy: czego Państwo potrafią, co ludzie wokół często od Państwa chcą, za co ktoś już kiedyś zapłacił lub byłby gotów zapłacić. Dopiero z takiej listy wybieramy jedną, dwie możliwości i opisujemy je prostymi słowami: kto jest odbiorcą, co dokładnie dostaje, w jakiej formie i jak często.
Taki opis powinien zmieścić się na jednej kartce. Jeśli nie mieści się, pomysł jest jeszcze za szeroki. Jeśli mieści się, ale nie potrafią Państwo wskazać ani jednej osoby, która mogłaby być pierwszym klientem, warto go jeszcze przemyśleć.
- Jedno zdanie o tym, co oferują Państwo i komu
- Trzy osoby, które mogłyby być pierwszymi odbiorcami
- Wersja tej oferty, którą da się zacząć bez dużych nakładów
Jakie formalności mnie czekają?
To pytanie pada zaraz po pierwszym i zwykle towarzyszy mu niepokój, że wszystko jest skomplikowane. Na zajęciach omawiamy podstawowy obraz: czym różni się praca na własny rachunek od zatrudnienia, jakie są ogólne formy prowadzenia działalności i jakie obowiązki z nich wynikają.
Trzeba jasno powiedzieć, czego nie robimy. Nie zastępujemy urzędu ani księgowego i nie rozstrzygamy indywidualnych spraw podatkowych. Pokazujemy natomiast, jakie pytania warto przygotować, zanim usiądą Państwo do takiej rozmowy, tak żeby nie wychodzić z niej z poczuciem, że niczego nie zrozumieli.
Dobrze jest też sprawdzać aktualne przepisy bezpośrednio w oficjalnych źródłach, bo zasady się zmieniają. Nasza rola kończy się na uporządkowaniu kolejności kroków i nazwaniu rzeczy, o które trzeba zapytać.
Ile to może kosztować i ile mogę zarobić?
Tu odpowiadam najostrożniej, bo uczciwa odpowiedź brzmi: zależy od pomysłu i nie da się jej podać z góry. Nie obiecujemy żadnych zarobków i nie podajemy przeciętnych kwot, które mogłyby Państwa zwieść. Uczymy za to sposobu liczenia.
Zaczynamy od kosztów, które pojawią się na pewno: sprzęt, materiały, opłaty stałe, ewentualne szkolenia, czas poświęcony na naukę. Potem szacujemy dochód w dwóch wariantach, ostrożnym i bardziej optymistycznym, a decyzje opieramy na tym pierwszym. Jeśli pomysł nie broni się nawet w ostrożnym wariancie, lepiej dowiedzieć się o tym przy kartce niż po roku.
Warto też policzyć własny czas. Wiele osób zapomina, że godziny spędzone na szukaniu klientów i sprawach organizacyjnych też są pracą, tylko niewidoczną na fakturze.
- Koszty jednorazowe i stałe zapisane osobno
- Dwa warianty dochodu: ostrożny i optymistyczny
- Poduszka na miesiące, w których klientów będzie mniej
Czy mogę najpierw spróbować na małą skalę?
Tak, i bardzo to polecam. Najrozsądniejsza droga prowadzi zwykle przez mały, odwracalny test: jedno zlecenie, jedna usługa wykonana dla znajomego, krótka oferta sprawdzona na kilku osobach. Taki test kosztuje niewiele, a daje więcej informacji niż tygodnie rozmyślań.
Podczas zajęć wspólnie ustalamy, co ma pokazać próba. Czy ktoś w ogóle chce taką usługę? Ile czasu naprawdę zajmuje jej wykonanie? Czy praca daje Państwu satysfakcję, czy tylko się wydawała ciekawa? Odpowiedzi bywają zaskakujące w obie strony.
Nie ma tu pośpiechu. Mają Państwo prawo zmienić zdanie, zmodyfikować pomysł albo uznać, że lepszym kolejnym krokiem będzie etat lub praca w niepełnym wymiarze. Moduł pomaga zdecydować świadomie, a nie za wszelką cenę założyć firmę.
Od czego zacząć w najbliższych tygodniach
Wczesna jesień to dobry moment na takie porządki: wraca rytm dnia, mniej rozprasza, a do końca roku zostaje czas na spokojne przygotowania. Nie trzeba od razu niczego zakładać ani kupować.
Proponuję trzy małe kroki. Najpierw spisać na kartce, co Państwo potrafią i co ludzie zwykle od Państwa dostają. Potem wybrać jeden pomysł i opisać go w kilku zdaniach. Na końcu porozmawiać o nim z dwiema, trzema osobami spoza rodziny i zanotować, jakie pytania zadały.
Jeśli po takim tygodniu pomysł nadal wydaje się Państwu wart rozwijania, wtedy dopiero warto zająć się liczbami i formalnościami. Jeśli nie, nic się nie stało, a koszt całego sprawdzenia to kilka godzin i długopis.
- Spisać swoje umiejętności i to, o co proszą Państwa inni
- Opisać jeden pomysł na kartce
- Zapytać dwie, trzy osoby o szczere zdanie
Pytanie o to, czy po pięćdziesiątce warto pracować na swoim, nie ma jednej odpowiedzi, ale ma dobry sposób sprawdzenia: jasny pomysł, ostrożne liczby, rozeznanie w formalnościach i mały test przed dużą decyzją. Moduł własnego projektu pomaga przejść te kroki w spokojnym tempie, bez obietnic i bez presji. Decyzja zawsze pozostaje po Państwa stronie.