Zaczynamy od notatek, nie od szablonu
Wielu uczestników przychodzi z gotowym dokumentem sprzed kilkunastu lat i prosi o jego odświeżenie. Ja jednak nie otwieram edytora tekstu na pierwszym spotkaniu. Najpierw dostają Państwo kartki i długopis, a zadanie jest proste: opisać własnymi słowami, czym zajmowali się Państwo w kolejnych miejscach pracy, bez dbania o formę i bez wstydu o nieciągłości.
Taki surowy materiał bywa zaskakująco bogaty. Pojawiają się w nim obowiązki, o których dawno zapomniano, projekty prowadzone po godzinach, szkolenia wewnętrzne, praca w wolontariacie. Dopiero z tej listy wybieramy to, co ma znaczenie dla kierunku, który Państwo rozważają. Szablon wchodzi na końcu i jest tylko ramą, w którą wkładamy już uporządkowaną treść.
Dzięki temu CV nie jest kopią cudzego wzoru, tylko odbiciem konkretnej drogi zawodowej. Osoba czytająca dokument ma zobaczyć człowieka, który wie, co potrafi, a nie zbiór ogólnych haseł.
- Kartki i długopis zamiast komputera na początek
- Lista obowiązków bez oceniania i bez skracania
- Wybór treści zależny od kierunku, nie od chronologii
Praca w parach i krótkie rundy czytania
Środek warsztatu to praca w parach. Każda osoba czyta fragment swojego CV drugiej osobie, a ta ma za zadanie powiedzieć, co z niego zrozumiała i czego jej brakuje. To prosta metoda, ale odsłania rzeczy, których sami nie widzimy: skróty znane tylko w jednej firmie, nazwy stanowisk niezrozumiałe dla postronnych, zdania zbyt długie, by dotrwać do ich końca.
Ja krążę między stolikami i dopytuję. Często wystarczy pytanie, co dokładnie znaczyło dane zadanie i jaki był jego skutek, by z jednego ogólnego zdania powstały dwa konkretne. Nie podpowiadam gotowych sformułowań, bo wtedy dokumenty zaczynają brzmieć jednakowo.
Wielu uczestników mówi, że najtrudniejsze jest przyznanie, że coś zrobili dobrze. Dlatego rundy czytania odbywają się w spokojnym tempie, a uwagi dotyczą tekstu, nie osoby, która go napisała.
- Czytanie na głos drugiej osobie
- Pytanie o skutek każdego zadania
- Uwagi o tekście, nie o autorze
Jak pokazać doświadczenie, a nie tylko lata pracy
Przy osobach po pięćdziesiątce pojawia się pokusa, by wypisać wszystko w kolejności od pierwszej pracy. Zwykle wychodzi z tego dokument na kilka stron, w którym trudno znaleźć sedno. Proponuję odwrócenie perspektywy: zaczynamy od krótkiego profilu zawodowego, w którym w trzech czterech zdaniach opisują Państwo, kim są i w czym mogą się przydać.
Pod profilem układamy doświadczenie od najnowszego, a starsze, mniej związane z obecnym kierunkiem stanowiska ujmujemy zwięźle. Nie ukrywamy wieku ani nie udajemy, że kariera zaczęła się później niż w rzeczywistości, ale też nie zmuszamy nikogo do wymieniania każdego etatu.
Każdy punkt opisujemy czasownikiem i konkretem: prowadziłem zespół, przygotowywałam zestawienia, uczyłem nowych pracowników. Takie zdania są krótkie i czytelne, a jednocześnie pokazują zakres odpowiedzialności bez górnolotnych określeń.
- Profil zawodowy na początku dokumentu
- Starsze stanowiska ujęte krótko
- Opis przez czasownik i konkretny przykład
List motywacyjny pisany po jednym akapicie
List motywacyjny bywa najbardziej onieśmielającą częścią warsztatu. Dlatego dzielimy go na trzy małe zadania i każde piszemy osobno. Pierwszy akapit odpowiada na pytanie, dlaczego piszą Państwo właśnie do tej organizacji. Drugi pokazuje jedno lub dwa doświadczenia, które pasują do ogłoszenia. Trzeci jest krótkim zakończeniem z propozycją rozmowy.
Pracujemy na prawdziwych ogłoszeniach, które uczestnicy przynoszą ze sobą, albo na opisach stanowisk, o których myślą. Uczę czytać ogłoszenie uważnie: co jest wymaganiem, a co jedynie mile widzianym dodatkiem, i jak nie zniechęcać się listą, której nikt nie spełnia w całości.
Gotowy list nie przekracza jednej strony. Wolę, by był krótki i szczery, niż rozbudowany i pełen utartych formułek, które rekruter widział już wiele razy.
- Trzy akapity, każdy z osobnym zadaniem
- Praca na prawdziwych ogłoszeniach
- Jedna strona, bez utartych formułek
Co robimy z komputerem i formatowaniem
Dopiero gdy treść jest gotowa, siadamy do komputera. Układ dokumentu ma być prosty: jedna czcionka, wyraźne nagłówki, wystarczające marginesy i brak ozdobników, które utrudniają czytanie. Pokazuję, jak zapisać plik w formacie, który otworzy się u każdego odbiorcy, i jak nadać mu rozsądną nazwę.
Jeśli ktoś czuje się niepewnie przy edytorze tekstu, korzysta z pomocy w trakcie zajęć, a w razie potrzeby wraca do podstaw na module poświęconym umiejętnościom cyfrowym. Nie traktuję tego jako braku, tylko jako kolejny krok do nauczenia.
Na koniec każdy z Państwa ma wersję roboczą wydrukowaną i zapisaną w pliku. Zachęcam, by w ciągu kilku dni przeczytać ją jeszcze raz na świeżo, bo drobne poprawki często widać dopiero po przerwie.
- Jedna czcionka i czytelne nagłówki
- Zapis w formacie otwieranym u każdego
- Wersja robocza drukowana i zapisana w pliku
Co zostaje po warsztacie i czego nie obiecujemy
Po zajęciach uczestnicy mają gotowe CV, szkic listu motywacyjnego i krótki profil, który mogą wklejić do formularzy online. Mają też notatki z całej pracy, do których da się wracać, gdy pojawi się nowe ogłoszenie albo kierunek się zmieni. Dokument nie jest zamknięty raz na zawsze, tylko żywym materiałem do dalszych poprawek.
Nie obiecuję, że po warsztacie przyjdą zaproszenia na rozmowy. Dobrze napisane CV zwiększa czytelność Państwa doświadczenia, ale o zatrudnieniu decydują też rynek, termin i konkretny pracodawca. Moim zadaniem jest dopilnować, by dokument nie przeszkadzał Państwu w byciu zauważonym.
W kolejnych tygodniach jesienią wiele osób wraca do swoich dokumentów, bo to naturalny czas na planowanie zmian. Jeśli wolą Państwo przejść przez to w grupie, warsztat daje do tego spokojną przestrzeń.
Dobre CV powstaje z rozmowy, notatek i kilku poprawek, a nie z gotowego wzoru. Na warsztacie spokojnie przechodzimy przez wszystkie te etapy, tak by dokument odpowiadał Państwa doświadczeniu i kierunkowi, który Państwo wybierają. Nie obiecujemy rezultatów rekrutacji, lecz czytelny materiał, z którym łatwiej wejść w kolejny etap zawodowy.